![]() |
|
| Zakończenie działalności (mniej więcej....:)) Link :: 23.07.2008 :: 22:30 Otóż wszem i wobec oświadczam zakończenie fiveoclocka! Tak jest, Cov się skończyło, to co niedobre też czas zamknąć :P A więc bye bye. Pewnie ostatnią notkę umieszczę w listopadzie po naszym graduation, co by dopełnić żywota bloga i całego życia w Coventry. A tymczasem, jako że całkiem spora przygoda szykuje się za parę dni, przenoszę swoje pisarstwo wszelakie na inną stronę (co by nie psuć tematyki Cov tutaj i zacząć uniwersalnie gdzieś indziej) - założeniem fiveoclocka było Cov, więc niech tak pozostanie ;) Adios. Teraz A przenosi się w nowe miejsce online na www.przypadkiagi.blog.onet.pl i fizycznie przenosi się do Chin. Tak, tak. Adios. Czy po chińsku .... uan an (dobranoc :)) Komentuj (0) pięć kropka jeden jeden jeden jeden..... (...) Link :: 14.07.2008 :: 18:42 Ci złowieszczy mówią, że po Erasmusie dziekanka. Ci więksi pesymiści, że przynajmniej pół roku w tył do powtórki. Ci mniejsi, że coś tam trzeba powtórzyć. Potem debata na temat wyników, problemów z zaliczeniami, lataniem, załatwianiem. True. True. Ogólnie polibuda twierdzi, że jeśli już stypendium to albo dzieci dziekanów, albo geniusze, albo Erasmus. Stop! Aaaa właśnie :D (zgadnijmy do której kategorii Agę zaliczymy lol). Od ponad dwóch tygodni, nie mniej, nie więcej, walczę z wydziałem o zaliczenie. Jak już Cov wysłało wyniki należało poczekać, aż do Wroca wróci koordynator, mieć nadzieję, że dziekan jeszcze nie wyjedzie i w ogóle się wszystko załatwi. Nadzieja była, koordynator też się pojawił. I co dziwne - okazuje się, że strasznie dziwne przeliczniki opanowały moją kartę zaliczeń i mój indeks również. Wychodzi na to, że temat tego postu jest aktualnie moją średnią, tak, tak. Niemożliwe. Co poniektórzy znający moje zdolności techniczne by się pewnie przewrócili widząc to LOL. Same piątki i pięć i pół. Ha ha. Porażka. No ale pewną sumę pieniędzy będziemy z Juniorem wydzierać od PWr co miesiąc, pewną dużą, tylko że ona to tak normalnie i po ludzku a nie podstępem i erasmusem he :P No, koniec Wroca na jakiś czas, teraz przygotowania do Azji :P Komentuj (0) inżynier A i chińskie pałeczki Link :: 26.06.2008 :: 12:19 wymiatamy! ze wszystkim, a przede wszystkim z wynikami. Co nas Hooper straszył, że nikt nie dostaje 1st Class?! :D Noooo sporo nas tu dostało :))) Me too :) Ha! Kto by pomyślał. I to mieć najwyższą notę z finansów, ha ha. Czyli nie taki Aga trep, jak czasem myśli :) Oczywiście najsłabiej poszeł Lean (ale i tak w PL się to podobno przelicza na 4,5 :D) więc ogólne noty oscylują między 60-70 i kilka wyjątków wyższych. Dzięki czemu zostałam uhonorowana (cytat z CUOnline:)the Bachelor of Engineering with Honours First Class in European Engineering Studies. Teraz użeram się z biurokracją na PWr. Proste to nie jest, w zasadzie spore wyzwanie. Inaczej rozpisane są godziny konsultacji w sieci, inaczej w rzeczywistości, a spotkać daną osobę, to jeszcze większa szopka. Masakra. Więc latam dzień w dzień. Achhh. Najważniejsze, że chatynka we Wro znaleziona, blisko, bo przy Architekturze, widoki na park będą, może być :) W sumie to rewelacja, strasznie się cieszę, że to przynajmniej z głowy. Poza tym okazuje się, że dziwnym trafem i całkowicie nieoczekiwanie, zmieniły się plany wakacyjne. I wciąż jestem w lekkim szoku. W lekkim? No mało powiedziane. Więc zamiast poszerzać znajomości i bawić się w studenckim gronie, za miesiąc będę już w Chinach, zbierać kolejne wpisy do CV i dążyć ku karierze. Tak... miała być mała przygoda, a zrobiło się 2,5 miesiąca, co zahacza o październik, więc też nie wiem jak z PWr, ogólnie dużo zamieszania. No i odpadło Maroko, co mi spędza sen z powiek (dziś przynajmniej jakieś 3h :/), bo mój wyjazd do Chin wszystko rozwalił. I tyle. Więc zamiast Afryki będzie Azja, co też jest dziwaczne. Nie umiem się jakoś do tej myśli przyzwyczaić. Na bank szykuje się przygoda życia. No. Koniec kropka, temat się wyczerpał. Adios. Komentuj (0) w Polsze Link :: 19.06.2008 :: 10:32 w Polszy bez zmian, niewiele różnic od czasu wyjazdu w kwietniu, przynajmniej w JG. We wtorek spóźnione godzinę lądowanie w Katowicach, powrót do Jeleniej z małym stopem w jakiejś karczmie staropolskiej na polskie żarełko (jejjj). A teraz zbieram się do Wroca. Od jutra bitwa o Grunwald, bądź inne pobliskie miejsce, by znaleźć mieszkanie. Jeszcze szybkie drukowanie swojej pracy inż i jutro oprawienie jej we Wro. A co. I w ogóle to czekamy na wyniki. W Wolverhampton już dostali. A my jeszcze nie. To czekamy. Komentuj (1) chaosy końca Link :: 11.06.2008 :: 23:29 Dobijamy do ostatecznej końcówki erasmusa. We wtorek wylatujemy z S do Polszy. A co ostatnio. Ostatnio podróże :) W zeszłym tygodniu poczynając od czwartku byliśmy w tzw. Londku, pojechaliśmy na London Eye, potem British Museum i obowiązkowy chińczyk :D (polecamy chyba wszyscy restaurację sieciową Wagamama - jakby ktoś był w UK i chciał chińczyka, to tylko tam :))) W sobotę za to z nieco innym składem pojechałam na tor Formuły 1 do Silverstone na Renault World Series. Jeden z pierwszych kontaktów A z motoryzacją :P (nie licząc prób i wysiłków zrobienia prawka, co pomimo faktu zakończonego sukcesem nie był krokiem milowym w polubieniu aut :)) Silverstone pewnie też nie, no ale zawsze to coś nowego :) Jechaliśmy nawet trochę tuningowanym Clio, które wykonywało różne manewry, adrenalinka była, fajna sprawa :) W niedzielę za to ze scholą pojechałam się nieco pogrillować na słoneczku nad zalew koło Cov (niby jezioro, ale prawdę mówiąc coś pomiędzy). Trochę się spiekliśmy, pograliśmy w badmintona, pogadaliśmy, było super ogólnie, ja chcę jeszcze raz :)))) Ale nie będzie jeszcze raz :( W sumie nie wiem czy śmiać się czy płakać, ale wyjeżdżamy z Cov. Ze scholą nawet nie zdążę się pożegnać, bo próba w czwartek, a tu inne plany, w tym mecz Polska - Austria. A w niedzielę, być może, Alton Towers, ale zobaczymy od pogody. Poza tym część scholi w Polsze teraz, to tym bardziej. Takie dziwne uczucie, wyjeżdżać stąd tak na zawsze. W czasie kryzysów listopada, potem stycznia i kawałka lutego, myślałam że to nigdy nie nastąpi, a wolałabym, żeby jeszcze nie następowało. A wczoraj było małe spotkanko na Earlsdon z dużymi zapasami wina, co skończyło się lekkim bólem głowy i pobudką prawie w południe, ale nie ma to jak noc zwierzeń, sentymentów i prawdy prosto w oczy :) Ha ha. No. I kolejna paczka spakowana. Ogólnie wysyłam do Polski ok. 45kg swoich rzeczy plus walizka (ciekawe czy będzie nadbagaż? :)) W końcu wyprowadzam cały swój rok. Dzisiaj byłyśmy też w office. Wyniki mają być końcem czerwca dopiero. Jednak. Ale papiery Erasmusa trzeba podpisać, więc zaniosłyśmy, dostałyśmy certyfikat TOEFL (hę?) i to na najwyższy stopień (tym bardziej o co chodzi???? :P) Nie wiem czemu, ale przynajmniej jest kolejny papierek :) A potem zakup bluzy Cov Uni :D A co, musi być. Adios, czas jakiś film wciągnąć jeszcze. Seriale nam się skończyły. Ach. A oto lista wszelkich obejrzanych przez nas seriali w przeciągu ostatniego roku. - Seks w wielkim mieście (ostatnie 3 serie) - Heroes (cała 2 seria) - One Tree Hill (całe 5 serii) - Men in Trees (2 serie) - Gossip Girl (1 seria) mam wrażenie, że coś i tak pominęłam :P Bye. Komentuj (0) |
STRONA GŁÓWNA Coventry University forum Erasmusa PWr DA Wawrzyny - Wrocław Moje Coventry - polska strona o mieście For fun - kilka prawd o UK :D Mój email 2011 maj kwiecień marzec luty styczeń 2010 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień Statystyki od 12.10.: |